Niall
Usiadłem przy jednym ze stołów. Siedziałem sam na średnio
wygodnym krześle. Przeczesywałem sale wzrokiem. Natrafiłem na dziewczynę, która
też siedziała sama. Czytała „Makbeta”
Williama Szekspira. Uroczy wybór jak na psychiatryk. Orzechowe włosy miała
spięte w koka, kilka kosmyków włosów wypadło z niego, lecz się tym nie
przejmowała. Rękawy zielonej koszuli w kratę, która była częścią uniformu dla
pacjentów, miał podwinięte. Nasze spojrzenia się spotkały. Nie odwróciła wzroku
speszona lustrowała mnie spojrzeniem głębokich zielonych oczu. Było w nich coś
intrygującego. Uśmiechnąłem się do niej lekko, kąciki ust dziewczyny uniosły
się w odpowiedzi, a policzki nieznacznie się zaczerwieniły. Oderwałem ode mnie
wzrok, spojrzała na otyłego faceta. Można było wywnioskować, że za nim nie
przepada. Przeczesywałem salę wzrokiem dalej. Gdy ponownie spojrzałem na
dziewczynę, zauważyłem, jak grubas powoli kładzie rękę na jej kolanie. Wezbrała
we mnie złość, było to chamskie zachowanie.
Przez twarz dziewczyny przemknął grymas zniesmaczenie
dotykiem tego faceta. Już chciałem wstać, lecz powstrzymało mnie to, co ona
zrobiła.
Z pogardą w oczach położyła swoja dłoń na jego i jednym
zgrabnym zdecydowanym ruchem wykręciła mu rękę. Złapał się za nadgarstek. Jego
twarz była wykrzywiona bólem. Ucieszyłem się w duchu, że go pokarała.
Odszedł do innego stolika a dziewczyna wróciła do czytania
Szekspirowego dramatu. Była roztrzęsiona. Wstałem i ruszyłem w jej stronę.
Larysa
Starałam się opanować swoje roztrzęsienie i może nawet łzy.
Z dnia na dzień bardziej nie znosiłam Camerona, był okropnym typem.
- Przysięgam na ten
księżyc, co wspaniale powleka srebrem tamtych drzew wierzchołki... – Usłyszałam
nad sobą.
- O! Nie przysięgaj na
księżyc, bo księżyc, co tydzień zmienia kształt swej pięknej tarczy; i miłość
twoja po takiej przysiędze mogłaby również zmienną się okazać. – Bez
większych problemów zacytowałam dalszą część drugiego aktu Szekspirowego
dramatu.
- Na cóż mam
przysiądz? – Był to Niall, usiadł naprzeciw mnie. Dostrzegłam umięśnioną klatkę
piersiową pod jego koszulą.
- Nie przysięgaj
wcale; lub wreszcie przysiąż na samego siebie: na ten uroczy przedmiot mych
uwielbień, to ci uwierzę. – Spojrzałam mu w oczy.
- Jest w tobie coś intrygującego. – Uśmiechnął się. – Jak
masz na imię? – Spytał patrząc z zainteresowaniem. Jego oczy były naprawdę
hipnotyzujące.
- Larisa. Larisa Marshall. A ty to zapewne Niall Horan, mam
rację?
Przez moment milczał, był to zapewne protest z racji, że nie
mógł mi się przedstawić. Nonszalancko odchylił się do tyłu.
- Skoro wiesz jak się nazywam pewnie wiesz, czemu tu jestem.
– Powiedział spokojnie.
- Tak, obiło mi się o uszy.
- I co masz już wyrobiony pogląd na sprawę? – Odchylił się
na krześle.
- W takich sprawach nigdy nie wyrabiam sobie pochopnych
opinii. – Zaskoczyłam go tym. – Ale ty zapewne szybko uznałeś mnie za kolejną
wariatkę z psychiatryka.
- Skąd ta pewność?
W tym momencie pielęgniarka oznajmiła, że jest koniec
przerwy obiadowej, więc wstałam zamiarując iść do pokoju, dziś był piątek toteż
zapewne czekały mnie odwiedziny Conora, co napawało każdy piątek nutą
optymizmu.
- Do zobaczenia Laryso. – Spojrzałam na niego.
- Do zobaczenia Niall. – Odparłam i odeszłam.
- Lara stęskniłem się za tobą. – Przytulił mnie na powitanie
Conor.
- Nie widziałeś mnie tydzień – uśmiechnęłam się strosząc
jego ciemnoblond włosy.
Podczas odwiedzin Conora gadaliśmy o wszystkim i o niczym,
było mi to bardzo potrzebne. Pomagał mi zapomnieć, chociaż na chwilę gdzie i
dlaczego jestem.
Widziałam w jego oczach, że zastanawiał się czy ja to
zrobiłam czy nie. Bolało mnie, że czasem patrzył na mnie jak na mordercę.
Gdy tu trafiłam byłam przekonana, że tego nie zrobiłam, z
czasem zaczynałam w to wierzyć.
- Lara? Nad czym się tak zamyśliłaś. – Spytał z nutą troski.
- A nic. Opowiadaj, co tam u ciebie.
____________________
A więc jest drugi.
Przepraszam za błędy.
Przepraszam, że taki któtkawy.
obiecuję poprawę.
Komentujcie :*
CH
OMG KAROLINA TO JEST PIĘKNE
OdpowiedzUsuńI CAN'T EVEN
I HAVE LOST MY ABILITY TO EVEN
CRYING ;_;
ROMEO I JULIA
BRB DYING
To jest GE - NIA - LNE !!!
OdpowiedzUsuńJestem od wrażeniem Twoich opisów, a także błędy za które (znów) przepraszałaś już nie rażą tak jak kiedyś ;))
Super powiązanie akcji z Szekspirem, i to jeszcze taki fragment...
Czekam na rozwój sytuacji, do wieczora jeszcze dużo czasu :D
A ty za każdym razem przepraszasz za krótkie rozdziały i obiecujesz poprawę, a poprawy brak! Mam nadzieję że rozkładanie akcji na tak wiele części było zamierzone! :)
Pisz dalej ;*